Event Horizon
...where we're going, we won't need eyes to see...

Off-topic - § Prawo §

Vantess - 13 Wrzesień 2006, 18:03
Temat postu: § Prawo §
Z racji, iz na forum mamy obfitosc (a przynajmniej pare egzempalarzy) ludzi o prawie wiedzacych to i owo, postanowilem, ze przydalby sie temacik w ktorym moznaby im jakies pytanie od czasu do czasu zadac.
Wbrew pozorom temat nie jest wstawiony na sile, bo ostatnio przyszedl mi do glowy pewien pomysl, czy moze wizja raczej, tak czy inaczej prosilbym wspomniane powyzej osoby o wypowiedz.
A calosc tyczy sie naszej oplaka... aktualnej sceny politycznej. Zastanawiam sie mianowicie co by sie stalo, gdyby ktos zupelnie zwyczajny dopuscil sie obrazy pana premiera i zakrzykna, iz wyglada on, nie przymiezajac jak skrzyzowanie korwy z mulem.
Czy w takiej sytuacji nasz obywatel, moglby zostac skazany nie tylko za obraze premiera, ale rowniez prezydenta? Oczywiscie zakladam, ze w tych dwoch wypadkach przewidziane kary roznia sie od siebie, choc mozliwe, ze zalozenie to jest bledne.

el_g - 14 Wrzesień 2006, 11:26

Mowic to Ty se mozesz. Ktos by to najpierw musial zglosic, policja by musiala tylki ruszyc, zeby to sprawdzic. Sprawe by prawdopodobnie umorzono (patrz - kilka wczesniejszych przypadkow; niska szkodliwosc spoleczna). Nawet jakby Ci proces wytoczyli (patrz - sprawa bezdomnego), to prawdopodobnie bys wygral.
Jak obrazasz premiera obrywasz za premiera, jak prezydenta - za prezydenta.

Orkist - 14 Wrzesień 2006, 15:22

Ja wiem, że ja jestem laikiem w tej sprawie ale cała zabawność tej sytuacji polega na sformuowaniu, w którym podsądny (czy ja nie za bardzo wybiegam w przyszłość:-) ) stwierdził, że premier "wygląda jak" po czym uzył sformuowania powszechnie uważanego za obraźliwe. A jak wiemy w obecnej sytuacji premier wygląda jak prezydent...
el_g - 15 Wrzesień 2006, 13:07

A ja myslalem, ze to prezydent wyglada jak premier O_o Zostawiliby Marcinkiewicza to by nie bylo problemu...
Czy te posty nie powinny byc w "IV Rzeczpospolitej"?

ankai - 15 Wrzesień 2006, 17:36

el_g napisał/a:
Mowic to Ty se mozesz. Ktos by to najpierw musial zglosic...
El_g, towarzysz Vantess wyraznie uzyl trybu przypuszczajacego - "moglby". Twierdze wiec, ze pytanie bylo o mozliwosc postawienia w stan oskarzenia w swietle przepisow, a nie realnych mozliwosci i umiejetnosci organow scigania. Sformulowanie "wygralbys" jest z pewnoscia niezasluzone - moim zdaniem wprowadza w blad, bo zaproponowane przez Vantessa okreslenie jest obrazliwe i zostalo uzyte wobec osoby sprawujacej wazna funkcje panstwowa, zapewne w szerszym kontekscie sprawowania przez nia tej funkcji.
Jeszcze gorzej zas, jezeli chodzi o Twoja interpretacje "niskiej szkodliwosci spolecznej czynu"... :D

el_g - 17 Wrzesień 2006, 13:34

Przepisy mozna sobie znalesc na necie. O wiele ciekawsze sa rozwazania dotyczace rzeczywistych mozliwosci.
Pewnie, ze by wygral. Wystarczy przesledzic sprawy z ostatnich lat dotyczace obrazy poprzednich prezydentow i premierow. A obrazliwa to jest dzisiejsza wladza i jej sprawowanie w Polsce.
Niska szkodliwosc spoleczna tego czynu nie jest moja interpretacja, tylko sedziow w poprzednich sprawach.

ankai - 18 Wrzesień 2006, 08:37

Wiesz, el_g, myślałem, że to ja aspiruję do bycia profesjonalistą w tej dziedzinie, ale widzę, że się myliłem... Widać, że na nic moje studia, ślęczenie nad książkami, dziesiątki egzaminów i zaliczeń, praktyk, wertowania orzecznictwa, prokurowania pism procesowych, albowiem i tak ciągle są lepsi ode mnie - jak np. el_g, który z sądownictwem karnym obeznany jest dogłębnie, a znajomością aktualnego orzecznictwa, która jest jego domeną, bije mnie na głowę. Na nic trudy pani docent T. D.-N., która wyłaziła ze skóry, aby uświadomić nam, że "prawo karne jest niezwykle topornym instrumentem inżynierii społecznej..." Biada mi, biada! Gorze!!!
Ale tak to widać jest w kraju, gdzie każdy sam jest najlepszym prawnikiem, politykiem i lekarzem jednocześnie. I pisze "umorzyć" przez "ż".
Nic tu dodać, ni ująć da się, gdyż cokolwiek bym powiedział, el_g na wszystko ma gotową odpowiedź. Ja zatem nie będę strzępił już języka (klawiatury?) po próżnicy i pozostawię możliwość wypowiedzi w tej kwestii innym osobom, zaznaczając przy tem, że moje zapatrywania na temat możliwości ukarania osób dopuszczających się obrazy sprawujących najwyższe funkcje w państwie, są od zapatrywań el_g biegunowo odmienne.

el_g - 18 Wrzesień 2006, 13:35

Aspiruj, praktykuj, pracuj ciezko. Jeszcze dluga droga przed Toba. A lepsi zawsze sie znajda. Tylko, ze to nie jestem ja.
Jak pewnie zauwazyles uzylem trybu przypuszczajacego, bo nie mam pojecia jak bardzo Vantessowi by sie oberwalo. Zamiast napisac i uswiadomic co, jak i dlaczego, Ty czepiasz sie moich przypuszczen. I literowek. Moglbys przynajmniej to poprawic jak juz tu jestes (bycie adminem to nie tylko zolty nick, no nie?).
Pewnie, ze zawsze mam gotowe odpowiedzi. A jak nie mam to poglowkuje i juz jest :)
Nie poddawaj sie tak latwo. Ja tylko czekam, az zaczniesz w koncu strzepic jezyk (klawiature?) i napiszesz na temat. Czy moje przypuszczenia sa prawdziwe? A moze nie? Jesli nie to dlaczego? Jaka odpowiedz na pytanie Vantessa zawieraja opasne ksiegi, ktore tak pilnie studiujesz? Z tego moze w koncu narodzic sie jakas ciekawsza dyskusja... A inni niech tez napisza swoje zdanie. Po to jest to forum, czyz nie?
Nasze zapatrywania na kwestie prawne sa odmienne. Moze nawet biegunowo. Ale czy to znaczy, ze nie mozemy porozmawiac o prawie? Dialog z laikiem nie daje duzej satysfakcji? No coz... Trudno :/

ankai - 18 Wrzesień 2006, 16:57

Cytat:
bycie adminem to nie tylko zolty nick, no nie?
Fakt - w tej chwili (w domyślnym skinie) to niebieski-pogrubiony.
Cytat:
tylko czekam, az zaczniesz w koncu strzepic jezyk (klawiature?) i napiszesz na temat. Czy moje przypuszczenia sa prawdziwe? A moze nie?
A któż to wie? To trochę tak, jak gdyby dyskutować co się stanie jeżeli wlejemy wodę do kwasu a nie odwrotnie. Może zacznie pryskać? A może nie? Jakie ma znaczenie taka dyskusja, skoro efekt nadaje się do empirycznego stwierdzenia?
Cytat:
Dialog z laikiem nie daje duzej satysfakcji?
A jaki dialog można prowadzić ze stwierdzeniem:
Cytat:
obrazliwa to jest dzisiejsza wladza i jej sprawowanie w Polsce
i jaki to ma związek z prawem?
ankai - 19 Wrzesień 2006, 08:55

Cny el_g, przeczytawszy Twojego posta odniosłem wrażenie, jakoby:
1. obrażanie osób pełniących ważne funkcje państwowe było powszechnie aprobowane,
2. obrażanie osób pełniących ważne funkcje państwowe było mało szkodliwe społecznie,
3. obrażający osobę pełniącą ważną funkcję państwową może to czynić bezkarnie, gdyż sprawa zostanie albo umorzona, albo ją "wygra”.
ad 1. Nie wiem co rozumiesz przez określenie "obrazliwa to jest dzisiejsza wladza i jej sprawowanie w Polsce", ale oczywiście każdy ma prawo krytykować i oceniać rządzących. Z pełnieniem ważnych funcji państwowych wiąże się nierozerwalnie wystawienie pod pręgierz oceny społecznej, która nie zawsze jest wnikliwa, rzeczowa, racjonalna. Prawo do krytyki nie ma jednak najmniejszego związku z uchybianiem czyjejś czci - i to nie ważne czy jest prezydentem, premierem, czy pomywaczem. Żadne z nich nie powinno być społecznie akceptowane. Przepis art. 226 kodeksu karnego przewiduje karę za znieważanie funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych a także publiczne znieważanie lub poniżanie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej. Przestępstwem może być zatem wyłącznie czyn dokonany publicznie – oczywiście możemy zapytać co oznacze przymiotnik „publicznie”. Być może nie chodzi tu o jakąkolwiek „publiczność”, lecz o dokonanie tego czynu na forum publicznym a więc w obecności osób, które nie są nam osobiście znane. Mnie osobiście trudno wyrazić zgodę, aprobować dokonywanie takich czynów w mojej obecności, nawet jako przypadkowego obserwatora.
ad 2. Otóż podkopywanie autorytetu osób pełniących funkcje państwowe i będących w jakimś sensie uosobieniem jego istoty, zawsze jest – z definicji – szkodliwe społecznie. Państwo jest bowiem strukturą społeczną, kto zaś w nią godzi, podważa w jakimś zakresie przyjęty porządek społeczny. Moim zdaniem godzenie w autorytet władzy nie służy w długiej perspektywie nikomu. Na któtką metę może przynieść doraźną korzyść politykierom i karierowiczom, ale z szerszego punktu widzenia jest zaprzeczeniem porządku funkcjonowania ludzkiej zbiorowości. Dlatego uważam, że czyny wymierzone przeciw osobom publicznym, w związku z pełnieniem przez nie ważnych funkcji państwowych, zasługują na potępienie i winny być ocenione, jako szkodliwe społecznie w stopniu znacznym. Inną kwestią jest, iż jeszcze bardziej szkodliwe społecznie są nieudolne działania Policji i prokuratury, w wypadkach kiedy podjąwszy decyzję o ściganiu nie potrafią odnaleźć sprawcy, przeprowadzić przeciwko niemu postępowania i doprowadzić do jego ukarania. Szkodliwość społeczna tego zjawiska, które sprawia, że ludzie czują się bezkarni i wzrasta w nich przekonanie, że cokolwiek powiedzą, kogokolwiek nie znieważą, ujdzie im to na sucho, są jeszcze bardziej szkodliwe społecznie. Takie jednak widać nasz polski koloryt. Dlatego właśnie, na miejscu prokuratury prawdopodobnie umorzyłbym postępowanie zaraz po podjęciu czynności sprawdzających – skądinąd właśnie (zapewne) jeżeli nie ze względu na brak znamion przestępstwa, to ze względu na „znikomą społeczność” - pomimo iż uważam, że szkodliwość wcale nie jest znikoma. Wybrałbym „mniejsze zło”. Choć, jak powiadają, zło zawsze pozostaje złem...
ad 3. Sprawy karnej nie można „wygrać”. W obu przypadkach mamy do czynienia z przegraną. Jeżeli przegrywa oskarżenie, to znaczy, że prokuratura, która winna również stać na straży sprawiedliwości, nie działa najlepiej. Powody oddalenia oskarżenia mogą być przeróżne: nieudolność w zbieraniu dowodów, braki formalne, niefrasobliwość, konformizm (oskarża się, bo „jest nakaz z góry”). Przegrywa wtedy nasze zaufanie do tago, iż światem tym kierują jakieś zasady. Z drugiej strony, jeżeli akt oskarżenia zostanie uwzględniony, to mamy do czynienia z przywróceniem naruszonego porządku społecznego, ale z punktu widzenia oskarżonego (skazanego), to on „przegrywa”. Ponadto, w procesie karnym nie ma „równorzędności” stron – tu oskarżony nie wygrywa, lecz się broni. Myślę, że określenie „przegrać/wygrać” raczej winno się odnosić do spraw cywilnych, choć i tam najlepiej jest się ugodzić...
Twierdzenie, że sprawa zostanie umorzona, a jeżeli nie to „wygrana” (powinno być ew. „Sąd uniewinni oskarżonego”), jest nieuzasadnione. Rodzi bowiem przekonanie, że przepis de facto jest martwy, nie znajduje zastosowania. Ba! – być może nawet zachęca ludzi do podejmowania takich, niezgodnych z prawem, działań. Niezgodnych z prawem, bo nawet jeżeli nie znajdujących się w kręgu zainteresowania prawa karnego, to naruszających dobra osobiste chronione prawem cywilnym. W wypadku przestępstw można byłoby mówić o podżeganiu do ich popełnienia, ewentualnie pomocnictwie psychicznym – to jest ułatwieniu popełnienia poprzez zapewnienia wsparcia. Niezależnie od tego, jest to dla mnie bardzo przykre doświadczenie w postaci zetknięcia się z zachęcaniem do zachowań, które nie powinny występować. Nie powinno się bowiem obrażać ani Jana Kowalskiego, ani Prezydenta Jana Kowalskiego. Z drugiej strony, jak jednoznacznie stwierdzić, czy ktoś notorycznie obrażający Jana K., który znany jest wszem i wobec z pełnienia ważnej funkcji, nie ubliża władzy, twierdząc iż „wyraża się o Janie w ten sposób, gdyż zna tego (...) od piaskownicy...”? Czy zatem np. osobista znajomość z osobą pełniącą funkcje publiczną automatycznie zwalnia z odpowiedzialności za obrazę funkcjonariusza? Wiele zależy od kontekstu i okoliczności. Dlatego nie można jednoznacznie powiedzieć, że coś jest „znikomo społecznie szkodlowe” - co zdaje się wynikać z Twojej wypowiedzi. Nie ma prostych recept. Wprawdzie prawo karne jest ścisłe (że zacytuję osobę, która jest dla mnie wielkim autorytetem w tej dziedzinie: „..prawo karne jest nauką dogmatiiiczną...”), ale mimo wszystko nie jest to matematyka. Albo raczej, nie są to matematyczne obliczenia według tak prostego wzoru, jak to się niektórym wydaje. Prawo to sztuka – podobnie jak gotowanie...

ankai - 1 Listopad 2006, 18:21

Cóż, widzę że nie tylko Vantess ma przedstawione na wstępie wątpliwości.

Cytat #84100; http://bash.org.pl/84100/
<w> hmm tak się zastanawiam - nie wolno obrażać prezydenta ( 3 lata w pierdlu)... ale czy wolno śmiać się z premiera.. i "jemu podobnych" ?

ankai - 17 Marzec 2007, 19:16

Ostatni smutne przemyślenia refleksje opanowały mnie, kiedy poseł Piłka - w kontekście zaproponowanej przez siebie ustawy penalizującej "pornografię" - na pytanie, czy należy uchwalać prawo, które będzie powszechnie łamane, odpowiedział, iż: "...jest to pytanie, które w ogóle prowadzi do zakwestionowania sensu prawa...".
Cóż, oznacza to tylko jedno - poseł Piłka nie ma pojęcia o tym, czym jest prawo i jakie są jego cele. Na marginesie, coraz częściej zaczynam mięknąć w swym pozytywiźmie prawniczym. Zaczynam myśleć, że nie każda bzdura uchwalona przez ciało ustawodawcze może być uznana za prawo - a tak zdają się myśleć nasi posłowie.

Orkist - 19 Marzec 2007, 13:57

Zaznaczam, że jestem laikiem w tej kwestii ( i w wielu innych). Jednak nawiązując do źródeł tego tematu i problemu przedstawionego przez Vantess'a mam dla wszystkich forumaowiczów dowcip zagadkę: Rozróżnij braci K.
http://www.cda.pl/gry-online/3/kaczki.php

el_g - 30 Marzec 2007, 19:49

ankai -> nawet nie masz pojecia jak bardzo mnie ucieszyl Twoj post (z 19/09/06). Tak sie cieszylem (nie mylic ze smianiem sie :!: ), ze klienci nie wiedzieli co mi jest :) Tak bardzo chcialem na niego od razu odpisac, niestety ww. klienci nie dali mi chwili wytchnienia, a pozniej (niestety) moj zapal gdzies sie ulotnil...
A teraz, kiedy juz tu jestem i odpisuje, postanowilem tego posta nie komentowac w zaden sposob oprocz wklejenia linkow o swego czasu slawnym bezdomnym oraz o jego procesie o zneslawienie glowy panstwa polskiego. Niestety linki mi wsiaklo, wiec wkleje je jak tylko znow wpadna one w moje lapska.

Na szczescie sa nowsze rzeczy do dyskusji :)

8 marca roku biezacego (2007) w Palacu Prezydenckim Pierwsza Dama podpisala sie pod apelem wojujacych feministek (czyt. Kobiet wyzwolonych) o pozostawienie ustawy antyaborcyjnej w takim stanie, w jakim ona teraz egzystuje (moglem cos pomylic, pisze z pamieci, a z pamiecia czasem mam kiepsko). Po czym zostala zwyzywana przez o.Rydzyka razem z mezem (prezydentem RP), jego goscmi i calym klubem poselskim PiS (kilka dni pozniej). I co? I nic...

Za to przynajmniej kilkanascie zglozen do prokuratury wplynelo przeciwko bylemu prezydentowi RP Lechowi Walesie, kiedy obecnego prezydenta (albo premiera....a moze ich obu?) nazwal durniem...

Co do posla Pilki (nie poczuwam sie do nazywania go "naszym", ja na niego nie glosowalem) i planowaniu wprowadzenia w zycie zakazu pornografi sprawa nie jest taka prosta. Otoz najpierw pornografie trzeba zdefiniowac. A wg posla Pilki jest to "wszystko co nas podnieca". O_o Pojawiaja sie tez inne problemy: czy zakaz pornografi nie jest sprzeczny z konstytucja (na ten sam temat toczy sie tez dyskusja w zwiazku z nowa ustawa o szkolnictwie wg min. Giertycha), czy to aby nie jest wprowadzanie na sile cenzury jak w panstwie totalitarnym, czy wypada urzadzic referendum w tej sprawie (prawie 3/4 spoleczenstwa jest przeciw zakazowi)...

Tak mi sie wydaje, drogi ankai, ze panstwo, ktore mialo byc budowane na solidnej podstawie z prawa i sprawiedliwosci, podaza wolno, aczkolwiek konsekwentnie w nieco innym kierunku. I nie chodzi mi tu o lamanie przepisow, ale o ich naginanie i dopasowywanie pod siebie...

ankai - 2 Kwiecień 2007, 18:00

Cóż, mnie też się tak wydaje, to znaczy:
el_g napisał/a:
...że państwo (...) podąża wolno, aczkolwiek konsekwentnie w nieco innym kierunku...
to jest konkretnie w kierunku złym. Natomiast nigdy mi się nie wydawało, że państwo polskie - jak ty to napisałeś - "mialo byc budowane na solidnej podstawie z prawa i sprawiedliwosci". Wręcz przeciwnie - nazwanie partii w ten sposób jest najlepszym dowodem na to, iż grupujący się pod tymi szyldami za nic mają sobie owe szczytne ideały, którymi wycierają sobie gębę.
Mój pozytywizm prawniczy mięknie nie w konfrontacji z ideologią, polityką, światopoglądem, z którym się nie zgadzam, lecz w zetknięciu z najczystszą głupotą. I nie oto mi chodzi, że zakaz niezdefiniowanej "pornografii" (bo tak naprawdę nie wiemy co pod tym pojęciem w/g wspomnianych projektów się kryje) jest dla mnie nie do przyjęcia ideologicznie, to jest pozostaje w sprzeczności z moim rozumieniem wolności. Chodzi o samo uzasadnienie, które nie wytrzymuje żadnych podstawowych prób - chociażby analizy celowościowej, chociażby spójności logicznej. Owszem, można zakazać tworzenia (utrwalania?), rozpowszechniania pornografii. Są kraje na świecie, gdzie prawo takie istnieje - skądinąd wcale nie "moherowe gubernie", ale np. Australia. Nie chodzi też o to, czy pornografię można (należy) zdefiniować, bo z całą pewnością można. Polecam w tym zakresie wykłady prof. Starowicza - niezwykle ciekawe, jestem cały czas pod ich wielkim wrażeniem. Zdefiniować - zwłaszcza na potrzeby aktu prawnego - można wszystko (słynne: "...w rozumieniu niniejszego rozporządzenia, rak jest rybą..."). Bulwersuje mnie zawarte w odpowiedzi na pytanie: "Czy warto tworzyć prawo, które będzie powszechnie łamane?" stwierdzenie, że nie ma sensu się nad tym zastanawiać, bo każde prawo może być łamane. Ergo "Ja, poseł Piłka będę tworzył prawa! Ja, poseł Piłka jestem jedynym sprawiedliwym! Ja, poseł Piłka wiem co dobre i słuszne!"
...pomimo, że nawet nie mam pojęcia o podstawowych kwestiach prawnych, nie wiem czemu prawo służy i obce są mi wszelkie związane z tym teorie, filozofie i rozważania, a siłę prawodawcy biorę z faktu, iż jestem zindoktrynowanym bucem (krakowskim).
Prawo winno służyć nie celom wąskim i partykularnym - jakie chce załatwić pan poseł dla zaspokojenia wewnętrznej, byćmoże podbudowanej moralistyczną ideologią, ambicji. Prawo winno brać pod uwagę szerszy horyzont, w tym horyzont celów, zamierzeń innych osób - również naszych przeciwników politycznych, ideologicznych, stanowić pewien wyraz ogólnych celów wspólnych. Bać się należy tych, którzy demokracją nazywają dyktaturę większości nad mniejszością, zaś prawem - zestaw szykan i zakazów stanowiących odzwierciedlenie osobistych przekonań o istocie moralności.
Prawo nie jest dobre, ani złe. Prawo nie jest moralne. Prawo jest ślepe i - w pewnym sensie - wieczne. Tak jak wieczna jest walka pomiędzy porządkiem i chaosem.

ankai - 11 Wrzesień 2007, 19:37

Otóż dziś będzie o przypadku precedensowym związanym z "małą ojczyzną" co poniektórych... ;)
Proszę czytać: http://miasta.gazeta.pl/k...56,4477719.html , http://prawo.vagla.pl/node/7462.
Cytat:
Cieszynianin oskarżony o zniewagę prezydenta
(...)
23-letni Marek W. z Cieszyna napisał amatorski program do tzw. pozycjonowania stron w internecie. Po wpisaniu w internetowej wyszukiwarce określonego hasła pozycjonowana strona wyskakuje na pierwszych miejscach.
(...)
Mężczyzna, testując napisany przez siebie program, zajął się oficjalną stroną internetową prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Gdy internauci wpisywali w wyszukiwarkę słowo "kutas", wyskakiwała im na ekranach komputerów oficjalna strona prezydenta Polski. W dodatku na pierwszym miejscu.
(...)
Ewa Furtak – źródło, Gazeta Wyborcza Katowice, http://miasta.gazeta.pl/k...56,4477719.html

Otóż i kolejna afera po słynnym Hubercie (Hubertusie? patronie łowów i młodego wina?) w której oskarża się o znieważenie Prezydenta RP (w artykule mowa o karze 3 lat - chodzi więc o znieważenie Prezydenta, jako organu władzy publicznej, art. 135 § 2 kk).
Problem w tym, czy czyn, jakiego dopuścił się (być może znany niektóym z Was osobiście) Marek W. jest znieważeniem w rozumieniu przepisu art. 135 § 2 kk. I to znieważeniem publicznym.
Zgodnie z brzmieniem przepisu
Kod:
Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Marek W. dokonał "pozycjonowania" oficjalnej internetowej strony (witryny) Prezydenta RP w wyszukiwarce Google, tzn. tak wpłynął na jej mechanizmy, iżby po wpisaniu w poleceniu wyszukiwania słowa "kutas" witryna ta pojawiała się na pierwszym miejscu.
Bez wątpienia należy przyznać Vagli rację, iż Internet nie jest anonimowy. Czyny dokonane w Internecie są czynami publicznym (co do zasady). Jednakże należy sobie zadać pytanie, czy wpływając na mechanizmy pewnego automatu Marek W. wypełnił (oprócz działania publicznego) inne przesłanki przestępstwa?
Przede wszystkim Marek W. nie dokonał zniewagi Prezydenta RP (urzędu Prezydenta RP) bezpośrednio, poprzez zachowanie uwłaczające i godzące bezpośrednio w jego prestiż. Co najwyżej powziął działania zmierzające do wygenerowania takiego zachowania u innych osób. De facto bowiem, samo działanie polegające na kojarzeniu obraźliwego słowa i oficjalnej witryny było dokonywane przez automat, każdorazowo na polecenie indywidualnego użytkownika. Ściśle więc biorąc, to zachowanie każdego z indywidualnych użytkowników Google wypełniało znamiona przestępstwa, nie będąc jednak przestępstwem, a czynem zabronionym (brak winy - o ile oczywiście użytkownik nie spodziewał się obraźliwego efektu).
Marek W. nie dokonał modyfikacji strony, opatrując urząd wulgarnym słowem. Nie upublicznił również swojej opinii np. łączącej urząd Prezydenta i ów wulgaryzm. Nie ma więc bezpośredniego łącznika, który pozwalałby określić zachowanie, jako znieważenie, lub podjęte w jego celu. Marek W. miał pomysł, lecz jego realizację wprowadzał w czyn (nieświadomie) kto inny!
Mniejsze znaczenie (ale wydaje się, że jednak jakieś) ma fakt, iż to do impulsu obraźliwego "k****" brało się działanie polegające na wyświetleniu (m. in.) strony Prezydenta RP. Wydaje się, iż inaczej należałoby ocenić spowodowanie wyświetlenia listy obelg po zadaniu automatowi pytania "Prezydent RP".
Należy także wskazać, iż to nie Marek W. jest odpowiedzialny za treści publikowane przez Google Polska (na stronie google.pl). Nie on jest jej "wydawcą". :P Wykorzystał jedynie mankament algorytmu, któremu być może winien był zapobiec jego twórca.
Zachowanie Marka W. jest naganne, sprzeczne z zasadami etyki i godne potępienia, jednak - moim zdaniem - wątpliwe jest, czy wypełnia znamiona czynu zabronionego.

el_g - 10 Październik 2007, 19:38

Kolejny cudny wymysl dwuglowej besti. O komentarz poprosze forumowych specow od prawa i informatyki ;)
ankai - 11 Październik 2007, 17:28

Tak, to znana sprawa - głośno komentowana z resztą przez Vaglę (vagla.pl), specjalistę od "prawa w sieci".
http://prawo.vagla.pl/node/7462
http://www.traktat.pl/?p=p_78


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group